Solarium Delikatnie opalone ciało jest przez większość z nas postrzegane jako piękne i zdrowe. Jednak o gustach się nie dyskutuje a zdrowie… cóż, to kwestia dla lekarzy. Obserwuję moich Rodaków w Anglii, którzy po przypływie gotówki zaczęli częściej niż w Polsce korzystać z „solarki”.

 

W trosce o zdrowie, postanowiłem bliżej przyjrzeć się tematowi i udzielić kilku rad osobom, które nigdy nie zrezygnują z regularnych odwiedzin w solarium.

Kiedy zacząłem zgłębiać temat przyspieszonego opalania, miałem w planie zniechęcić jak największą liczbę osób do korzystania z solariów. W przeszłości rozmawiałem o nich z lekarzami i naukowcami i wszyscy oni przekonywali mnie o ich zgubnym wpływie na zdrowie skóry. Natomiast ostatnie doniesienia o śmierci młodego Anglika z powodu czerniaka złośliwego, przypomniały mi jak niebezpieczne może być słońce a w szczególności „sztuczne słońce”. Nie należę jednak do lobby antysolaryjego, więc o dobrych stronach opalania także wspomnę.

Zacznę od zagrożeń i wspomnianego wyżej młodzieńca. Ów mężczyzna korzystał z solarium z chorobliwą wręcz częstotliwością. Opalał się on codziennie, przez wiele lat. Bez wątpienia cierpiał na tanoreksję, czyli uzależnienie od opalania.

Osoby z tego typu chorobą mają ciągłe wrażenie, że ich skóra jest blada mimo kolejnych wizyt w solarium. Czują się nieatrakcyjni i brzydcy. Poczucie własnej wartości budują na stopniu opalenia skóry. Mało tego, innych ludzi także oceniają po opaleniźnie i za atrakcyjniejsze uważają osoby, nie szczuplejsze, nie inteligentniejsze, tylko bardziej opalone.

Jakie zatem są zdrowe dawki?

Jeżeli korzystasz z solarium nie więcej niż 15 minut w ciągu miesiąca (dawka nie zagrażająca zdrowiu), nie musisz się martwić o nowotwory skóry czy przedwczesne objawy starzenia się jej. Jeżeli jednak korzystasz z solarium częściej niż raz w tygodniu i zawsze wyglądasz jak po wycieczce do południowej Hiszpani, to powinieneś zweryfikować swoje podejście do opalania.

Zdrowa dawka promieniowania UV nie tylko pozostawia delikatny brąz na ciele. Ma także inne pozytywne skutki dla zdrowia. Po pierwsze, pod wpływem promieni słonecznych (w solarium także) zachodzi w skórze synteza witaminy D, bez której wszyscy bylibyśmy pokrzywionymi kalekami. Po drugie pod wpływem UV produkowane są w skórze beta-endorfiny. Związki blisko spokrewnione z „horomonami szczęścia”. Wydzielają się także podczas jedzenia czekolady i …podczas seksu. Dlatego właśnie po solarium czujemy się zrelaksowani, odprężeni i wypoczęci. Krótka sesja na solarium łagodzi przygnębienie, przywraca dobry humor i chęć do działania. Umiarkowane opalanie ułatwia walkę ze zmianami trądzikowymi i różnego rodzaju wypryskami na skórze.

Ostatnim argumentem za korzystaniem z solarium w Angli niech będzie fakt, że w tutejszych urządzeniach opalających montowane są lampy o mniejszej mocy niż np. w Polsce i jakość usług solaryjnych podlega ściślejszej kontroli.

Najważniejszy jednak jest umiar i zdrowy rozsądek, bo bardzo łatwo jest doprowadzić się do stanu uzależnienia, nie wspominając o poważniejszych zagrożeniach dla zdrowia.

 

Rafał Czapiewski

r.czapiewski@wp.eu