ABP w Armthorpe
Polacy w UK, Polonia w Anglii – Doncaster.pl › Fora › Polskie forum – Polonia w Yorkshire › Praca › ABP w Armthorpe
- Ten temat ma 56 odpowiedzi, 27 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 11 lat, 8 miesięcy temu przez
Kicia.
-
AutorWpisy
-
6th czerwiec 2011 o 9:28 am #3432
Urszula
UczestnikNie w kazdej fabryce praca jest za grosze i nie w kazdej jest lodowka. Ja pracuje w nie fabryce i mam minimum wage, a w fabryce, ktorej pracowalam ostatnio, mialam 6.81 na godz. To jednak jest mala roznica 😉
Pewnie, ze nie kazdy, kto sie wyzej wspial, musial lizac komus pupke, ale jednak takich przypadkow nie brakuje.6th czerwiec 2011 o 6:07 pm #3434Florian Wyzimski
UczestnikA w jaki sposób lizanie anglikowi pupki zwiększa przychody firmy?
Tutaj liczy się rachunek ekonomiczny, wazeliniarz może se zedrzeć język na lizaniu,
i nic mu to nie da jeśli nie zwiększy przychodów firmy.
Supervisor jest przedłużeniem ręki managera, ma wykonywać jego polecenia, co niektórym może wydawać się wazeliniarstwem.Wrzucam dla rozluźnienia atmosfery 🙂
[img]http://www.doncaster4u.pl/media/kunena/attachments/legacy/images/1285164067283.jpg[/img]
Attachments:7th czerwiec 2011 o 6:48 am #3437Urszula
UczestnikNie wiem, ile czasu jestes w Anglii, ale zakladam, ze dosc krotko 😉
Wierz mi, sa tacy, ktorzy liza tylki zwyklym angielskim robolom. Dlaczego? Tez nie moge tego pojac.
Wspominalam o znajomej, ktora pracowala w ABP. Akurat ona miala dosc zimna i monotonnego burczenia maszyn. Mowila, ze jej to rzuca sie na psyche ;D7th czerwiec 2011 o 8:26 am #3438Szymon Piatkowski
Uczestniklizanie dupy w tym przypadku przejawia się wyśrubowaniem norm dla samego siebie, ktoś zapiernicza 200% normy by pokazać, że jest „niezbędny”, a w firmie „przodownik” pracy wyznacza minimalny limit dla pozostałych, w efekcie cała ekipa dostaje bardziej wyśrubowane limity produkcji, do granic ludzkich możliwości, zarówno fizycznych jak i psychicznych. Jest tu w pobliżu fabryka, gdzie „przodownicy” przyczynili się do zorganizowania samym sobie obozu pracy, efektem było to, że ludzie albo wylatywali z roboty bo się nie wyrabiali, albo sami odchodzili, bo mieli dość tego cyrku.
7th czerwiec 2011 o 8:30 am #3439Florian Wyzimski
UczestnikThank you for your input, but just out of pure curiocity, Mr. Sniper – How is your English?
Have you ever worked at ABP Yourself?7th czerwiec 2011 o 8:35 am #3440Szymon Piatkowski
Uczestnikwystarczy aby stwierdzić, że w wyrazie: „curiocity” masz literówkę.
7th czerwiec 2011 o 8:45 am #3441Florian Wyzimski
UczestnikRzeczywiście, dziękuję za zwrócenie uwagi.
Niemniej nadal uważam że twoje argumenty są niemal żywcem wzięte z podręcznika komunisty.
Nic do Ciebie nie mam i chętnie skorzystam z twoich doświadczeń, sam sporo się własnych dorobiłem, proponuję byśmy się nie kłócili, nie miej mi proszę za złe że mam trochę doświadczenia w zarządzaniu.
Zobaczę jak w tej firmie jest, spotkamy się przy okazji na piwie i pogadamy jak wolni ludzie, co ty na to?
Bo wiesz, w końcu obaj jesteśmy polakami, pokłócić się zawsze zdążymy 🙂7th czerwiec 2011 o 8:54 am #3442Szymon Piatkowski
UczestnikW firmie i to praktycznie każdej, liczy się wydajność, a najsłabszym ogniwem jest człowiek, każdy przedsiębiorca dąży do tego, aby wykorzystać ludzi na maksa, to jest coś oczywistego, bo w parze z tym idą realne zyski. „Fabryki” w Doncaster o których tu mówimy, nie są czymś co zatrudnia „specjalistów” o których trzeba walczyć na rynku pracy, tu potrzeba „mięsa armatniego”, które będzie zachrzaniać tak szybko jak szybko leci produkt na taśmie. Przeciętny supervisor stosuje metodę kija i „marchewki”, klasyka, z podręcznika kapitalisty, jak się nie wyrabiasz, to cię motywuje w mało elegancki sposób, a jak dalej zawodzisz, to cię wymieniają na innego, który podoła zadaniu. marchewka to natomiast mit, istnieje tylko w opowieściach/obietnicach szefostwa, ma być marzeniem, które rzekomo uda ci się osiągnąć, gdy tylko będziesz tyrał zgodnie z wymaganiami, najczęściej kończy się na 2 sekundowej pochwałce wzrokowej szefa i tyle, ma się nijak to na przyszłe dochody „przodownika pracy”. Jest jeszcze drugi mniej formalny sposób nadzoru nad pracownikiem, „samodyscyplina” na wzór fali wojskowej, gdzie „starzy wyjadacze” eksploatują „młodych”, myślę że, ex pracownicy niektórych z firm w obrębie Donny, mieli by coś na ten temat do powiedzenia.
7th czerwiec 2011 o 9:00 am #3443Florian Wyzimski
UczestnikFajnie, tylko uogólniasz, tu jednak jest dość sprawne i wydajne prawo pracy,
a ty piszesz tak jakby tu były chiny.Wątpię byś zaryzykował stwierdzenie że w Polsce jest lepiej,
więc nie będę nawet pytał, czemu tylu polaków tu przyjeżdża, skoro tutaj taki „wyzysk”.P.S.
Bez urazy, ale łam tekst trochę proszę, bo ciężko go czytać.7th czerwiec 2011 o 9:07 am #3444Szymon Piatkowski
UczestnikPracowałeś tu kiedykolwiek w którychś z tych „molochów”? Ja miałem okazję pracować w 2. W obu sposób zarządzania nie wiele się różniły, jedynie w jednej z dwóch, były związki zawodowe, które przyczyniły się do likwidacji zakładu (taka ciekawostka). Tu przełożonymi niższego/średniego szczebla, nie zostają ludzie po studiach, mający pojęcie o zarządzaniu, planowaniu czy organizacji miejsca pracy, najczęściej jest to najbardziej posłuszny i fanatyczny „przodownik”, który wraz z „awansem” jeszcze bardziej stara się wykazać swoją lojalnością wobec pracodawcy, kosztem ludzi z którymi jeszcze do niedawna sam tyrał.
7th czerwiec 2011 o 9:12 am #3445Florian Wyzimski
UczestnikSkoro jesteś taki mądry, czemu nie jesteś „managerem”?
7th czerwiec 2011 o 9:21 am #3446Florian Wyzimski
Uczestnik[b]sniper00 napisane:[/b]
[quote]ludzie po studiach, mający pojęcie o zarządzaniu, planowaniu czy organizacji miejsca pracy,[/quote]
Wybacz, ty to piszesz na serio?
Skoro są takimi specjalistami, czemu nikt nie chce dać im pracy?
Nigdzie na świecie?A, przepraszam, pewnie nie chcą „ssać *******”, no tak, masz rację, wybacz sarkazm.
Biedni młodo-polacy, tak wspaniale wykształceni, i żadna firma ich nie chce, muszą biedaki do UK jechać na zmywak.Chyba już wiem kto mnie znienawidzi w mojej nowej pracy.
Za to że ośmieliłem się nauczyć języka i mam doświadczenie w prowadzeniu firmy w PL.
NO ale oczywiście jestem złodziejem obciągaczem i wyzyskiwaczem….7th czerwiec 2011 o 10:28 am #3447Florian Wyzimski
Uczestnik7th czerwiec 2011 o 4:16 pm #3448Szymon Piatkowski
Uczestnik[b]Dalej napisane:[/b]
[quote]Skoro jesteś taki mądry, czemu nie jesteś „managerem”?[/quote]Bo zamiast robić z siebie idiotę przed pracodawcą w ramach awansu, sam jestem sobie pracodawcą i szefem.
Piszesz i wychwalasz się swoim doświadczeniem, gdybyś był tak świetny jak piszesz, nie siedział byś Tu, tylko zbijał kokosy w PL. Ja tu jechałem do roboty godząc się na to, że będę pracował poniżej kwalifikacji, za to za wyższe wynagrodzenie niż w PL, recesja i durne związki zawodowe wymusiły na mnie podjęcie innych kroków.
Od dnia w którym (najczęściej odniesieniem jest czas przed recesją, gdy nie zlikwidowano 3-5 największych zakładów pracy w Doncaster), większość z nas tu przyjechała, podejście miejscowej ludności wobec Polonii też diametralnie się zmieniło, na niekorzyść dla nas.PS nie wybaczam tego pseudo sarkazmu, bo to z sarkazmem ma niewiele wspólnego, raczej z prostactwem, „ssanie *******” jak to ująłeś, przypomina mi poziom wypowiedzi jegomości z Onetu i myślę, że mod na tym forum winien się tym zająć.
7th czerwiec 2011 o 8:09 pm #3449Florian Wyzimski
UczestnikNo i fajnie że jesteś samo-zatrudniony i zadowolony z tego co robisz, gratuluję.
Niemniej prezentowany przez ciebie, aroganckim nieznoszącym sprzeciwu tonem,
pogląd że każdy polak który awansował zrobił to wchodząc w tyłek anglikom,
świadczy o znajomości ekonomii na poziomie dziecka, i wpisuje się w stereotyp zawistnego Polaka.Nie będę ci pisał co robiłem w PL i dlaczego tu przyjechałem,
bo w przeciwieństwie do Ciebie, nie czuję potrzeby zaistnienia i nie lansuję się w wątkach które mnie nie dotyczą.Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

