Mnie tylko jedna rzecz zastanawia. Nawet jesli w umowie jest zapisane, duzym czy malym druczkiem na co sie czlowiek decyduje, to w ostatecznosci liczy sie przeciez tzw 'Common sense’. Co oznacza, ze Klient, nawet jesli o tym nie wie – ma racje. To buduje lojalnosc wobec marki, a co najwazniejsze, Klient ma uczucie, ze jest wazny dla firmy.
Przyznam sie, ze ten przypadek jest dziwny, bo ok chyba 1.5 roku temu znajomi zerwali umowe, bo wracali do Polski na stale i po prostu otrzymali zwrot za to co niewykorzystali. To byla chyba firma Churchill, ale nie jestem pewien.