Natalia Jurek
Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
Natalia Jurek
UczestnikWitam,
od ostatniego postu minęły już ponad 2 lata, jednak postanowiłam dodać coś od siebie bo sama niedawno zakończyłam pracę w tej „cudownej” firmie. Na początku powiem, że jestem studentką ostatniego roku filologii angielskiej i co wakacje jeżdżę do Anglii żeby zarobić sobie troszkę pieniędzy. Wiadomo, że przez okres 3 miesięcy nikt nie zawojuje angielskiego rynku pracy, liczę się też z tym, że w tak krótkim czasie nie znajdę pracy marzeń więc chwytam się tego czego mam możliwość. Pracowałam w DHL-u na Tickhill, w Wirquinie na Edlington i właśnie w tym zakichanym ABP na Armthorpe. Mimo płynnej znajomości języka zdecydowałam się na ABP ponieważ bardzo blisko mieszkałam. Dla mnie zimno nie było problem, grubo się ubierałam i dało się przeżyć, praca sama w sobie nie była jakoś bardzo wyczerpująca fizycznie (nie ma noszenia ciężkich przedmiotów – jak np w DHL-u, co zdarzało się często), jak maszyna się zablokuje to opierasz się o stolik i czekasz aż ją reanimują. Niemniej jednak, odradzam wszystkim niezdecydowanym tą pracę, atmosfera jaka tam panuję może naprawdę człowieka wykończyć. Pracuje tam wiele osób po 50tce i można było by się spodziewać, że nie będą to osoby wulgarne czy agresywne – a tu niespodzianka 🙂 Co najlepsze wszystkie niemiłe sytuacje miałam z babami – chamskie, rzucają wyzwiskami, klną gorzej niż menel z pod budki z piwem, nie potrafią wytłumaczyć czego od Ciebie chcą, jedyną formą „rozmowy” jest krzyk. Oczywiście nie wszystkie takie są, zdarzają się przyjazne osoby ale naprawdę są to rzadkie przypadki. Najgorsza linka jaka może być to 6 – usłyszałam to w pierwszy dzień od koleżanki no i oczywiście z moim szczęściem trafiłam na tą linkę. Pracują tam 2 wstrętne małpy (na dniówce) – matka i córka – wredne, nieprzyjemne babska, tylko kombinują jak Ci dowalić roboty albo zgonić coś na Ciebie. Wszystkim rozkazują i pomiatają jakby chodziły co najmniej w niebieskich kaskach – a są zwykłymi pracownicami. Mimo, że jestem zazwyczaj „wyszczekana” to tam bałam się początkowo odzywać, ponieważ nie wiedziałam komu można „odszczeknąć” a komu nie, kto ma plecy w biurze a kto nie, z resztą wiadomo jak to jest na początku, człowiek świeży, nie wie co i jak więc siedzi cicho i słucha, dodam także, że bałam się stracić pracę bo jak się przyjeżdża tylko sezonowo, to każdy dzionek się liczy. Ale zrozumiałam, że tak być nie może, tamte małpy jak zobaczyły, że się nie odgryzam to zaczęły mi na głowę wchodzić, więc musiałam się w końcu postawić – i tak będę radzić każdemu – NIE DAJCIE SOBIE WEJŚĆ NA GŁOWĘ – jak raz się okażę słabość to Cię zjedzą. Co do pracowania ponad normę to prawda, niektórzy to skaczą tam jak małpy w cyrku byle tylko pokazać, że są lepsi od Kowalskiego czy Nowaka…. Polak Polakowi wilkiem, smutne ale prawdziwe. Odradzam każdemu pracę tam bo się wykończy psychicznie, fizycznie na pewno też, bo mnie przez 3 miesiące nic się nie stało, ale kobitka po 9 (!) latach pracy tam, mówi, że ma gorsze problemy ze stawami niż jej 70cio letnia mama i skórę na twarzy tak popękaną i czerwoną (od zimna), że wygląda jakby dzień w dzień piła. A co do znajomości języka to oczywiście do niczego się nie przydała… a i niektórzy się nawet krzywo patrzyli. -
AutorWpisy

