Blue Banana i tak juz nie ma. Ja tam robilam sobie kiedys monroe. Przyznam, ze skusila mnie promocja. No, ale akurat trafilam na dziewczyne, ktora, chyba znala sie na rzecy, bo wszystko poszlo gladko. Za to kolezankce robil kolczyk jakis gosc i zalala sie krwia. Tyle, ze w tym sklepie byla straszna rotacja i co tydz mozna bylo spotkac inne osoby.
Za to pracowalam z babeczka, ktorej corka klula w Blue Banana uszy i potem wyladowala w szpitalu z jakims badziewiem na nich.
A o wyzej wspomnianym salonie slyszalam juz pozytywne opinie od znajomych.