Ja kiedyś potrzebowałam pomocy ginekologicznej. Udałam się więc do przychodni [w moim przypadku to 8 to 8 bo tam jestem zarejestrowana], gdzie lekarz mnie zbadał powierzchownie i przeprowadził wywiad, tzn. co mi dolega, gdzie boli i takie tam. A że nie znam perfekt angielskiego to potrzebny był tłumacz, toteż zadzwonił lekarz po takiego i przez telefon na głośnomówiącym z tłumaczem przebiegała ma wizyta. Okazało się, że muszę iść na badania [t.j. cytologia, oddanie moczu itd.] i w tym celu zapisałam się na konkretne terminy i późniejsze badanie przeprowadziła mi już położna. Też w tej przychodni. ALE po przylocie do Polski pierwsze co zrobiłam to udałam się do ginekologa na normalną konsultację. Osobiście nie przepadam za służbą zdrowia tu, w Anglii.